wtorek, 17 listopada 2020

Muszkieterowie i Małdyty

    Rodzina de Laurans to mój konik rodzinny. Od samego początku zabawy w genealogię intrygują mnie i jednocześnie irytują bo znikają, zapetlaja wątki, mącą i zaciemniają obraz a jednocześnie gdzie tylko jakaś historyczna zawierucha, jak tylko jakieś ciekawe wydarzenie to jak w banku "Dyliżansy" tam będą. 

    Nie mogąc zlokalizować mojego pradziadka a co za tym idzie ustalić jego rodziców postanowiłam poznawać rodzinę inaczej  a mianowicie od pojawienia się braci du Laurans w Polsce. Pracowicie rozbudowywałam drzewo, odnajdywałam kolejne postacie, zdobywałam teczki osobowe, zdjęcia, listy. 

    Wiedziałam, że istnieje indygenat  ale kiedy lata temu chciałam go uzyskać z Archiwum to cena była zaporowa więc odłożyłam to na "kiedy indziej" i pewnego dnia jakoś moje przeszukiwania archiwum w poszukiwaniu ciekawych skanów zawiodły mnie do Metryki Koronnej na stronach AGAD-u i tam wreszcie dogrzebałam się do dokumentów związanych z indygenatem braci Karola Jakuba i Franciszka Wilhelma du Laurans. Dokumenty tak naprawdę dotyczą ich ojca Alexandra du Laurens kapitana, który służył między innymi w oddziale Grand muszkieterów - utworzonym jako oddział prywatnej gwardii Augusta II. W dokumentach są świadectwa o nieposzlakowanej opinii Alexandra sygnowane przez same znane nazwiska. Nie powiem fakt posiadania wśród przodków (póki co domniemanych na 99%) muszkietera miło łechce wewnętrzne dziecko, które oglądało potyczki Atosa, Portosa i Aramisa.

 


 

    Wśród dokumentów jest również dokument dotyczący przepisania na najstarszego z synów Johana Heinricha  (o którego istnieniu wcześniej nie wiedziałam) dóbr w Plenkiten i Linkenau. .... z zapałem zaczęłam szukać tych miejscowości i cóż za zaskoczenie.

www.polona.pl
         (fragment mapy ze zbiorów www.polona.pl)

    Plankiten ta obecne Plękity czyli wieś pod Małdytami czyli ledwie 39 km od miejsca, w którym się wychowałam. Wydawało mi się, że rodzice wybrali sobie miejsce do życia które nigdy nie było zdeptane stopą żadnego "Dyliżansa" a tu takie rewelacje. 

    Przeszukując przepastne pokłady internetu po pierwsze zauważyłam, że w opracowaniach polskich dotyczących miejscowości mazurskich i pomorskich odnosi się wrażenie, że ich historia zaczęła się w 1945 roku. Praktycznie nie ma nic o historii XIX wiecznej i wcześniejszej, no chyba, że był jakiś dwór, to czasem coś jest dodane, ale też po łebkach i bez zagłębiania się. Na niemieckojęzycznych stronach tej samej Wikipedii już wiedza jest poszerzona, rozwinięta. Szkoda wielka że twórcy haseł nie zadają sobie trudu  by poznać temat  bo wbrew pozorom XVIII i XIX wiek  to nie czasy "niemieckie", a czasy wielu wpływów. Majątki na Mazurach i Pomorzu mieli w posiadaniu ludzie tacy jak rodzina du Laurans związana z Polską Koroną a polska wiedza powszechna  o nich nie wie nic, lub prawie nic. Przykre jest, że więcej o generale Gwardii Koronnej Króla Stanisława Augusta czy jego bracie - Szambelanie królewskim wyczytałam w niemieckojęzycznych opracowaniach niż w polskich.

    Wracając do ekscytujących  odkryć, wertując kolejne niemieckie strony trafiłam na wzmiankę, że wdowa po Aleksandrze du Laurans (dokładnie po Karolu Henryku Aleksandrze du Laurans- synu Johanna Heinricha- ale wyjaśnienie tego chwile zajęło) niejaka Anna Viktoria z domu von Zielińka poślubiła  Johanna Nepomuka Ludwika von Nieswanda z Kwiecewa a Kwiecewo (Queetz)- a to już jedyne 17 km od mojego domu rodzinnego. 

    Córka Karola Henryka Aleksandra (właściciela dóbr Januschau - pod Iławą) i Anny Victorii poślubiła szlachcica Ludwika Heinricha  von Rosenberg -Gruszczyńskiego.Obie rodziny są dobrze udokumentowane i mają opracowana genealogię także poznawanie ich to już czysta przyjemność ale pozbawiona zabawy w detektywa. 

    Kolejny wątek stanowi Karol Jakub de Laurans- szambelan króla Stanisława Augusta. Dotychczas nie miałam o nim żadnych informacji poza tą, że był założycielem jednej z lóż masońskich, do czasu trafienia na publikacje: "Regimenter der polischen Kronarmee in Westerprussen von 1717 bis 1772" wydanej w  1894 roku. Tam trafiłam na opis poszczególnych regimentów z uwzględnieniem koligacji rodzinnych. Dowódcy chętnie wydawali swoje córki za sprawdzonych podwładnych. Karol Jakub poślubił córkę Hansa Christopha von Bardeleben - Marię Sophię.  Opracowanie jest na tyle dokładne, że podano też daty narodzin lub śmierci ich dzieci, miejsca urodzenia czy pochówku. Bezimienne, zmarłe chwilę po urodzeniu dzieci tej pary,wymienione tylko jako syn lub córka, pochowana w Poznaniu, w roku tym a tym, odszukałam dzięki nieocenionej pracy indeksujących w ramach bazy BaSIA na stronach WTG "Gniazdo" przywracając im imiona.

    Rodzina żony owego dowódcy była skoligacona z hrabiowską rodziną von Imhoff, tak więc mogę zagłębić się w opracowania tej rodziny sięgające XII wieku oczywiście przymykając ciut oko na ich pewność, ale nie powiem, miło jest tak móc cofnąć się w czasie....


a szanowny pradziadek Henryk Aureliusz du Laurans jak zapadł się pod ziemię tak  nie chce się objawić.... i na co mi te XII wieki jak w XX utknęłam (no dobra na przełomie XIX i XX).



 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz