piątek, 23 listopada 2012

Pradziadek domniemany

Przeglądam zdjęcia z zaduszkowego wyjazdu do  Białej i Rzeczycy, przyglądam się zdjęciu grobowca lekarza, Bronisława Nartowskiego zm. w styczniu 1927 roku i zastanawiam się jak dowiedzieć się czegoś o nim. Zapyta się ktoś po co. Przecież żaden z moich przodków  Nartowski się nie nazywa. Przecież w Białej takich krewnych nie mam... a co z przodkami domniemanymi? Z tymi  o których wszystkim jest wiadomo ale oficjalnie są obcymi?

Moja Prababka młodo wyszła za mąż ale  długo nie pojawiało się dziecko... bardzo długo. Chyba 16 lat.
Nagle Prababka zostaje matką. I wszyscy we wsi wiedza czyje to dziecko może być... i dziecko rośnie wśród żartów niewybrednych rówieśników:
" -a czyjaś Ty?
-Dąbrowskiego- odpowiada hardo,
-Haha , nie Ty nie jesteś Dąbrowskiego, Tobie się tylko tak wydaje!!!"

O in vitro nikt wtedy nie słyszał, a pewnie Prababka mimo, ze bardzo wierząca by zdecydowała się na tę metodę.. tak jak sięgnęła po inny sposób "leczenia niepłodności". Jak i z jakich pobudek nie mi oceniać i dochodzić.
Faktem jest to że Babcia urodziła córkę długo po ślubie, faktem jest że córka dość szybko urodą odbiegała od rodziny jednocześnie naznaczona podobieństwem do lekarza była. Odziedziczyła tez coś jeszcze. Inteligencję, dowcip.. zupełnie inne niż "rodzinne".

Dokuczania nie skończyły się wraz dzieciństwem. Dalej była obiektem kpin, obgadywania i niewybrednych uwag. Dlatego wyszła za maż za mojego dziadka. Mimo, ze miała jedynie 19 lat a on był dużo starszy. Mimo, ze nie był jakąś świetna partią ale zaoferował jej jedno- wyprowadzi się daleko od Starej Wsi.

I zamieszkali w Warszawie, ośmioro dzieci mieli. Szczęśliwi razem  to chyba nie byli za bardzo ale byli... biednie było ale dali rade te dzieci które chciały się uczyć wykształcić.
I  minęły lata.. Odeszli z tego świata a ich córka po latach chciała odwiedzić groby dziadków w Białej  i chodziła po cmentarzu, chodziła i co chwila lądowała od grobem Bronisława Nartowskiego a grobów rodzinnych nie znalazła. Kiedy żaliła się potem siostrze z tego że nie znalazła grobu dziadka starsza siostra zaśmiała się ... kwitując- "znalazłaś przecież". - grób Nartowskiego.

I mając tego świadomość nie wstydzę się tej historii bo cóż, bez domniemanej lekarskiej "inicjatywy" nie byłoby mnie tu dziś... Prababka zmarłaby bezdzietnie. Tak więc wdzięczna jestem losowi że był...
tylko jak urzędnikowi w USC w Białej udowodnić pokrewieństwo z dr Nartowskim żeby uzyskać kopie aktu zgonu? Co mu powiem? Że to mój pradziadek domniemany? Czym to udowodnię? Podobieństwem? Chciałabym ,ale zdjęcie na grobie zostało zniszczone... muszę poczekać aż akta z 1927 roku trafia do archiwum... a to jeszcze 15 lat!!!!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz